wtorek, 6 czerwca 2017

Piękności wszędzie

Zastanawiacie się czasem jak to jest, że będąc w szczęśliwym związku, oglądacie się za innymi, by docenić urodę, albo chociaż zalotnie pogadać? Nie mam na myśli tu nic złego, broń Panie Jezu.
Bo ja na przykład wciąż doznaję iluminacji ludzkich, i niekiedy zdarza mi się padać z zachwytu. Chociaż ze zmęczenia znacznie częściej :/
Ogólnie miłość jest trochę, jak niespodziewany bączek, którego ktoś niechcący puścił w kącie pokoju, a który objął swym intensywnym zapachem całe pomieszczenie (mój kot mógłby się na ten temat więcej wypowiedzieć).
 A teraz szybko piszę, zanim mój szacowny Bojfrend wparuje i będzie szukał kochanka na balkonie, którego nie mamy.



Historia ta jak zwykle miała miejsce w pracy.
Trzecią noc z rzędu prawie nie spałam, włosy nie umyte, cera naznaczona przykrymi skutkami nadmiaru cukru we krwi, wzrok mętny, mowa splątana. Ogólnie poniżej dopuszczalnej normy UE.
A tu nagle wchodzi facet. Znaczy nie nagle, normalnie wchodzi. W dodatku nie posługiwał się językiem polskim. I angielski jakby słabo znał (mały zasób słów = brak narzekania na moje drobniuteńkie wady = idealny mężczyzna).
Serce mi odrobinę stanęło na widok jego słodkiej buźki. Brązowe oczy, ciemne rzęsy, a włosy w kolorze przybrudzonego blondu. O sylwetce rasowego samca nie wspomnę, bo mogę zemdleć na samą myśl i kto wtedy dokończy tego posta?
Zjadł sobie to, co kupił, a potem przystąpił do profesjonalnego podrywu.
- Ładną mamy dzisiaj pogodę, prawda?
Nie taką ładną jak ty, mój panie.

I następne pytanie:
- Skąd jesteś?
Nie no, z Azerbejdżanu, a w Polsce tylko tak przypadkiem, widać po mojej orientalnej urodzie, że jestem z daleka. Specjalnie do Polski przyjechałam bułki piec. 
Ale wybaczam, chłopak naprawdę nie był rozrzutny w słowach po angielsku. A czasami sama obecność i szczere zainteresowanie znaczy więcej, niż setki wymyślonych komplementów i przechwałek.
Buziaczki :*

 PS. Trojan patrzy na mnie z miną, która mówi:
- Ej, matka, o ile wiem, ty masz już chłopaka, a moja miska wciąż pusta. Jedzenie dla mnie samo się nie zrobi, a ja się już z głodu ledwo ruszam!

4 komentarze:

  1. No nieźle muszę powiedzieć. A kot jak zwykle mają w zwyczaju koty ma rację. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Heeeh, popatrzeć czasem nie zaszkodzi :) Po prostu jesteś wrażliwa na piękno. Prawdziwa artystyczna dusza. A koci grubasek słodziutki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem słońce....nie mam pojęcia co to szcześliwy związek. w ogóle nie mam pojęcia co to związek.

    OdpowiedzUsuń

Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.