środa, 13 stycznia 2016

Bo mnie obchodzisz

Choćbyś nie wiem jak był wesoły z natury, twardy niczym bagietka po tygodniu, energetyczny jak drops z dopalaczami, czasami musi Cię dopaść jakiś przygniatający peszek, mini problem, wielki smutek, ewentualnie nieszczęście, które psuje wszystko, co budowałeś. Dorosłość jest tak naprawdę wieczną zabawą dziecka - ciągle budujesz wieżę z kart i ciągle ktoś, lub coś, ją psuje. Ale człowiek ma dobry system - wystarczy trochę gipsu w postaci innych ludzi, snu, pomyślności, bla bla bla, i znowu tnie przez życie jak świeżo naostrzony nóż.

Są jednak tragedie, z których nigdy nie będziemy się śmiać, bez względu na czas. Są takie zdarzenia, które zostaną w nas na zawsze. I w chwilach, w których przypomni nam się to całe zło, nie jesteśmy już jak nieskazitelne ostrze. Bardziej przypominamy  klauna, który tak pięknie zabawia towarzystwo, lecz za groteskowym uśmiechem ukrywa czarną dziurę rozpaczy.
Kochani, nie zawsze jest nam do śmiechu. Niektórzy ludzie nie odbudują już swojego domku z kart. Poddają się. Proszę, nie róbcie tego nigdy. Jeżeli nikt się już o Ciebie nie troszczy, Ty zatroszcz się o innych. Niech Twoje życie, nie śmierć, będzie buntem, hołdem samotności, czymkolwiek chcesz. Skoro nie masz już nic do stracenia, szalej jak dziecko na pierwszym śniegu. Pieprz wszystko i wszystkich, ostro i z przyjemnością. Ale nie rezygnuj. Tylko rezygnacja może być porażką.

Kilka dni temu odeszła osoba, której nie zdążyłam powiedzieć najprostszych słów - Bo dla mnie jesteś ważny. Spóźniłam się. To był błąd, którego już nie naprawię. Dlatego piszę do Was: Walczcie o ludzi. Walczcie o siebie.

Bo dla mnie jesteście ważni.

Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.