środa, 24 czerwca 2015

Kontynuacja dni "Dlaczego w ogóle wstałaś z łóżka blond matole?"

Wracam w niedzielę z kościoła, przez co uciekł mi autobus, a następny nie przyjechał wcale, efektem czego spóźniłam się na zajęcia, których... nie było. No i niech mi ktoś powie, że chrześcijanie nie są prześladowani!!
Wieczorkiem poszłam sobie biegać (czytaj płakać) do parku i zmęczona sztafetą, a raczej pogodą, przysiadłam sobie nad stawem. Ukryta jak fałdka tłuszczu pod bielizną uciskową siąpię nosem i widzę jak płynie do mnie jedna kaczuszka. Druga kaczuszka płynie. I trzecia...
Jak one u licha mnie znalazły?! Wstyd mi się zrobiło, bo czekały na jedzenie, a ja durna pała w piekarni pracuję i nic im nie wzięłam! Kaczka wodzirej machnęła kuprem i zebrała ekipę rozczarowana, że beczę a chleba nie mam.
Z tego smutku poszłam nocować do koleżanki, której mąż wyjechał na noc, a noc bez faceta w pustym domu  przeraża kobiety w związkach. A ze mną, czarodziejką z planety "Kurczęznowujestemgłodna" zawsze raźniej.
- Ale z tobą śpię, żeby nie było. - zastrzegłam, bo boję się salonowych demonów.
-No jasne, a co ty myślałaś, że specjalnie dla ciebie  kanapę będę ścielić?!
Dobrze się czuję, kiedy traktują mnie jak księżniczkę.


niedziela, 14 czerwca 2015

Czasami dobrze jest wciąć kostkę czekolady. Ewentualnie kilka. Tabliczek.

Ostatnio mam więcej roboty, niż producent chmur na niebie. Nie mogę sobie przypomnieć, kiedy leżałam dupą do góry i nie uciekałam przed czasem. Po pierwsze przygotowuję się mentalnie do bezrobocia, co nie jest przyjemne - odchodzić z miejsca, które się uwielbiało. Ale każda miłość kiedyś się kończy, a moja kopnęła mnie w zadek tak mocno, że z miejsca mi się ujędrnił.
Po drugie szkoła. Wczoraj byłam tak zmęczona siedzeniem, że nie mogłam zasnąć drugą noc z rzędu, więc poszłam biegać. Pogoda była sprzyjająca, aż połknęłam po drodze z piętnaście komarów ogłupiałych upałem. Wszystkim naukowcom od razu mówię, że owady nie smakują jak kurczak. W ogóle nie mają smaku. A wartości odżywcze? Nie wiem.
Po trzecie zaczęłam pisać mini artykuły na stronkę http://yellow.emotions.net.pl/ co też zabiera sporo czasu. Jak chcecie się rozerwać i pochłonąć trochę ciekawostek to zapraszam.
Lato latem, ale chyba romantycznych nadmorskich wycieczek w tym roku nie będzie. Popłakałabym sobie, ale mam za dużo do roboty. Stwierdziłam, że chyba założę dzienniczek z dziwnymi komplementami. Oto najświeższy:
- Ma pani taki SPECYFICZNY uśmiech, jest pani taka ładna.
Od razu przypomniała mi się moja pani od chemii i jej słowa:
-W chemii nic nie śmierdzi tylko ma SPECYFICZNY zapach!
Czasami sama nie wiem, czy przypadkiem nie jestem kosmitą z amnezją.


czwartek, 4 czerwca 2015

Twoja racja, mój spokój.

W drodze do pracy ( było już po 5 rano) spadło na mnie natchnienie, jak deszcz na pięknie uczesane włosy.
Świt już nastał, ale ulice były puste, tylko ja i dwóch elegantów w dresach. Jeden konwersuje przez telefon:
- Kochanie, kochanie moje - jeszcze tylko jedno piwko i JUŻ wracamy do domu.
Szybki wypad na wieczorne piwko nabrał dla mnie nowego znaczenia i jednocześnie zyskałam pomysł na kolejny post.
Praca też okazała się pomocna. Wpada klient po bułki i cieszy się:
- O! Są te tortille, mogę do domu wracać bez lęku.
Wywiązała się krótka rozmowa, jakie to ryzyko drażnić wybranki swojego serca. Śmiałam się, aż mi tchawica dymiła, ale pożegnalny tekst sprawił, że prawie powypadały mi zęby.
- No, z kobietami nie ma żartów, niestety. Wróciłem do domu bez jedzenia to dostałem taki wzrok, że szybko do pracy uciekłem, bo co miałem zrobić?
Obiecałam, że zawsze będę robić te tortille na zamówienie, żeby mógł bezpiecznie pokazać się w domu.
Na szczęście nie wszystkie dziewczęta są groźne. Sytuacja numer trzy: Wchodzi para.
Chłopak zastanawia się co kupić i pyta swoją Love  - Chcesz coś?
Dziewczyna - Nie, sobie weź, ja jestem najedzona.
Krótka chwila ciszy.
Chłopak tonem szczeniaczka - A kupisz mi, bo mam całą stówę?
Dziewczyna - A więc po to było to całe pytanie czy coś chcę?!
Ale nie zabiła go.
A ostatnio, jednego dnia tygodniowej libacji zakupowej, spacerowałam z Monią i Łukaszem.
Monia - Czy ty musisz iść tak szybko?! Nie nadążamy.
Łukasz - To utnij mi jedną nogę, będziemy równo szli.
A jak tam Wasze kryminalne historie pożycia związkowego?






Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.