czwartek, 9 kwietnia 2015

Lepiej nie uśmiechać się do ludzi. Jeszcze pomyślą, że jesteś miły.

Idę sobie wczesnym (piekielnie wczesnym) rankiem do roboty, ulice puste jak spojrzenie celebryty, wcale nie wiosenny wiatr obmacuje mnie tu i ówdzie, aż mi latają zęby. Nagle z pewnej obskurnej bramy wyskakuje koleś, którego można scharakteryzować jako aspirującego żula. Myślę sobie "Nogi mnie bolą po wczorajszym bieganiu i siłce, dam radę uciec? Chyba będę musiała się bić. Powinnam dać sobie z nim radę" A po chwili wyskakuje jeszcze dwóch i gawędzą  po swojemu. Jak dzielny wojownik myślę "Spokojnie, z trzema też dasz sobie radę Aleksander". Przyspieszam kroku, faceci zamilkli, za mną snuje się cień. Spinam mięśnie, gotowa do użycia moich pięknie wyrzeźbionych ramion, cień snuje się dalej, ale nikt mnie nie atakuje. Odwracam się zniesmaczona i orientuję się, że goniący mnie cień jest moim własnym...
Cóż, może zabrakło mi tkanki mózgowej, ale tchórzem nazwać się nie mogę!




Dawno nie było mnie na blogu, ale życie wciąga jak kokainista kreskę. Wolnego mało, a święta zmęczyły bardziej, niż treningi Chodakowskiej. Ale były wspaniałe! Wasze też?

10 komentarzy:

  1. Święta były super, ale szybko minęły i teraz dopadła mnie codzienność. Nie mówię, że narzekam na ten fakt, ale czasem przeraża mnie ta monotonia :)
    Często mam, że wyobraźnia podpowiada mi różne dziwne rzeczy, które później okazują się błahostką :)))
    Trzymaj się Wojowniczko cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
  2. oh a komu się wcześnie rano jak musi pognać w zimnie do roboty myśli dobrze. u mnie przed godzina 7 mózg nie pracuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak zimnym świtem o rannej porze
    zaiste wszystko zdarzyć się może
    okiem łakomym żul zczai blondaska
    i wiatr ją wymaca bo fajna to laska
    ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  4. Już obserwuję, bo strasznie, ale to strasznie spodobał mi się Twój blog.. Podziwiam! :)
    Zapraszam do siebie : http://nieokielznanymilowylas.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie ciągnie mnie, aby zaznać rozkoszy trenowania więc nie wiem, ale z tego co słyszałem to na treningach Chodakowskiej to już na rozgrzewce wymiękasz.
    A tak btw to czemu chciałaś się z nimi właściwie bić? Są niegroźni, piwko sobie piją...
    Pozdrawiam
    Prince Of Pain
    www.angelofmysteris.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoja notka przypomniała mi jak w podstawówce łoiłam chłopaków. Rodzicom wstyd było chodzić na wywiadówki. :P O matko, mi to by się przydała siłownia i kop w tyłek.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bieganie? Przecież to takie męczące. :P Jednak wolę rower. ;)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.