niedziela, 29 marca 2015

Skręcanie palmy

I chociaż moja osobista palma w głowie odbija regularnie, dzisiaj postanowiłam wykorzystać mój talent rozpalonego entuzjazmem przedszkolaka i stworzyć taką, którą można poświęcić.


Ogólnie wczoraj nie mogłam sobie zasnąć, więc musiałam zaśpiewać  kołysankę w głowie. Oczywiście musiała być dostosowana do moich standardów. Znacie tę "Ach śpij kochanie, jeśli gwiazdkę z nieba chcesz..."? To teraz uwaga, śpiewajcie ze mną:
Ach jeeeedz kochanie! Jeśli ciastko pulchne chcesz dostaniesz. A gdy rano przyjdzie świt, to brzuszkowi będzie wstyd, że jest gruby a nie byyyył.
Kichnęłam se dwa razy i zasnęłam miękko i słodko, niczym żul na dworcu ucieszony jego ciepłem.









Minionej cudownej nocy zmienialiśmy czas, przypominam. Ja swój nastawiłam już tydzień temu, bo przezorny człowiek zawsze zabezpieczony. Albo dobra, przyznam, że pomyliły mi się daty.
No, to teraz już z górki. Zaraz święta, mama zastanawia się jakie ciasta upiec, a tato rzecze: Niee, jabłecznik już się przejadł, weź upiecz jakąś szarlotkę. Jak się domyślacie, mama wyraziła zgodę na to.
Buziaczki, ciągnijmy wiosnę za włosy, niech dopierniczy słońcem, bo nie mam ochoty dłużej marznąć.

niedziela, 15 marca 2015

Sobota w pracy nie jest cacy, ale jak się ma dobre towarzystwo i obiad pełen mocy, jest prawie jak na wakacjach.
Wstaję jak zwykle po czwartej, przytomna jak zaboksowany bokser, a potem biegnę między blokami na autobus, który zwyczajowo postanawia przyjechać wcześniej. Widocznie lubi się ścigać ze mną.
W pracy czeka nas niespodzianka. Pomijając fakt, że nie mogłam otworzyć drzwi, w zepsutej lodówce spoczywało 10 kg zakiszonyh grapefruitów, które zostały zapomniane przez drugą zmianę i zamieniły się w zombie.
Powyższy pacjent skonał na mój widok, gdyż spiesząc się na autobus zapomniałam ubrać stanika. Owocowe serce nie wytrzymało tego piękna.
Pamiętacie żula Janka, z którym się biłam ? Stworzyłyśmy z Agatą jego figurę prawie woskową.
Zamknął się w kibelku i mówi, że wyjdzie jak będzie chciał (stały tekst buntowniczego Janka).
Wieczorem zajechałam jeszcze do mojej Karoli, gdzie gadałyśmy o dużej rotacji pracownic.
- Kingę też zwolnił, nie? - upewniam się. Na to meine Freunde poważnie odpowiada:
-Nie, on jej nie zwolnił tylko ogólnie podziękował!
Karola jest nieswiadoma brzmienia swoich słów, a ja z Magdą wybuchamy smiechem. Madzia dodaje:
- Ogólnie podziękował, za miłą współpracę.
Tak wesołych dni w pracy ogólnie Wam życzę.

niedziela, 8 marca 2015

Wszystkiego magicznego z okazji święta dumnych nosicielek cyckonoszy!

Żeby nie było, że nie pamiętam, jestem feministką, albo jeszcze coś tam innego.



W aptekach brakuje jednej rzeczy: leków wspomagających inteligencję, gdy twoja naturalna chwilowo padła. Ostatnio moje myślenie ma tempo złomowanej kosiarki, która nawet w najlepszych czasach działała, gdy się ją solidnie pchało.
Dzisiaj w szkole wybieraliśmy sobie psychologiczną specjalność spośród trzech. Na przerwie między wykładem idę się odlać, ale wszystkie kabiny w łaźni zajęte. Czekam grzecznie, chociaż jakby mnie kto mocniej szturchnął, to nie starczyłoby chusteczek na tę powódź. Razem ze mną czeka koleżanka, która pyta:
- Którą wybierasz?
Zastanawiam się intensywnie przez chwilkę, po czym elegancko odpowiadam:
- Wiesz, lubię bardzo tę pod oknem. - wskazuję na ostatnią kabinę.
- Miałam na myśli specjalizację, którą wybierasz.
W mig pojęłam moją gafę, tymczasem kolezanka dodaje dyplomatycznie:
-Ale ja też lubię tę toaletę pod oknem.

niedziela, 1 marca 2015

Takich bohaterów nawet w Ameryce nie robią!

Naturalnie o sobie mówię. Wczoraj, po raz pierwszy w życiu, spuszczono by mi łomot!
Sobotni poranek w pracy, żul Janek ma u nas swój rewir. Nie mam nic do żuli, ale ten jest moim wrogiem, odkąd wyrzucił wszystkie kanapki, jakie kupili mu ludzie dobrego serca. Nie mam do niego pretensji, że ma  mózg  wyżarty alkoholem, ale nie mogę go tolerować w polu swojego widzenia. Schowałam wszystkie pufy żeby nie miał gdzie się rozsiąść. Ciężko zdziwiony tym, że się z nim nie kłócę, wyszedł. Ale za parę godzin wrócił z nowymi siłami do walki. Nie zdążyłam schować puf, ale zagadywałam klientów tak, że nie udało mu się nic uzbierać. Wyzwał mnie potężnie, ale zawarliśmy układ, że jak zrobię mu kawy, to sobie pójdzie.Oczywiście nie zrobił tego. Wtedy ruszyłam niczym czarodziejka z księżyca i przy użyciu magicznych mocy, wzięłam jego klamotki i kawę, wystawiając je za drzwi. Rozsierdzony Janek rozwalił nam teren dla klientów i wyskoczył za majątkiem. W moją stronę skierował takie słowa, że musiałam mu pokazać środkowy palec, bo do poziomu wyzwisk się  nie zniżę, ale honoru bronić trzeba! Wtedy naprawdę się wściekł i skoczył do mnie, ale na szczęście w porę schowałam się za drzwiami, w które walnął silniej, niż byłam w stanie go podejrzewać. Na szczęście jakiś pan oczekujący na dyliżans złapał gościa  za fraki i do końca dnia był spokój. Niestety kobieta w ciąży, którą pchnął kilka tygodni wcześniej, nie miała gdzie się schować.
Pomaganie bezdomnym jest ważne, życie bywa ciężkie, a ludzie słabi. Ale doświadczenie nauczyło mnie, by i to, jak wszystko inne robić z głową.
Ale się zrobiło poważnie! Zapomniałam się przez to pochwalić, że zaliczyłam egzaminy. Wszystkie, o tak. Moja piękna i mądra koleżanka z uczelni przyozdobiła nawet moje zdjęcie, co niesamowicie mnie wzruszyło.

Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.