poniedziałek, 19 stycznia 2015

Tak mi smutno, tak mi źle - szkoła woła: ucz ty się!

Z reguły jestem inteligentnym człowiekiem. Pomijając  rozmowy z nader przystojną pełcią przeciwną. No i jak za długo siedzę na uczelni też zaczynam gadać od rzeczy ( umarła na samobójstwo - mój ostatni przebój). Ale z racji tego, że zwykle mój mózg pracuje bez zarzutu (nie biorę pod uwagę jego psychopatycznych nastrojów) nie param się nauką. Znaczy nie łamię kręgosłupa nad stertą naukowego bełkotu, bo po prostu życie jest zbyt interesujące, żeby cisnąć wiedzę poza szkołą, nie? I mam za swoje. Statystyka jest moją pętlą na szyi. Modlę się więcej niż niejeden moher z kostuchą za plecami, płaczę jak niemowlę osrane po brodę, ale do nauki nie zasiądę. A terminy gonią. Pomocy ludzie, pomocy. Niech ktoś mnie kopnie w dupę.


11 komentarzy:

  1. Nie kopnę, bo szkoda mi Twoich czterech liter - musisz przecież na czymś siedzieć ;D ale może wystarczy odrobina samozaparcia? ;) Ps. a jaką komedię o kretynach polecasz? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam dużee problemy z motywacją , ale zwykle mówię sobie tak, że jak to zrobię to będę mieć później spokój i będę mógł odpocząć, może ty też tak zrób :P Pozdrawiam, Kw.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja, na szczęście, nie miałam statystyki, ale moja siostra i brat - owszem. I nie słyszałam na ten temat ani jednego miłego słowa. Ja na studiach, w przypadku gównianych i nieciekawych przedmiotów raczej kierowałam się zasadą - miej wy.ebane, a będzie Ci dane :P Bo do tych ciekawszych, interesujących mnie miałam inne podejście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jeśli bardzo chcesz to mogę spróbować się zamienić w Inspektora Gadżeta i krzyknąć "dalej, dalej nogi Marharetty", aby te wydłużyły się tak mocno co by mogły dać Ci kopa motywacyjnego ;))) obawiam się jednak, ze nie jestem kreskówkową postacią, nie mam żadnych mocy więc moje nogi Cię nie dosięgną. pozostaje zatem przekaz podprogowy. uwaga! poleciał :)
    statystyka nie brzmi zachęcająco. i chyba nawet coś takiego miałam na studiach, ale musiało to być tak traumatyczne przeżycie, ze wyparłam je już ze świadomości, bo niczego nie pamiętam. zresztą do danych statystycznych podawanych, ogłaszanych itd. mam olewający stosunek :))

    OdpowiedzUsuń
  5. do nauki !!!! pomysl, ze jak zdasz, bedzie co opijac, a to juz jakas motywacja:D to co, wstajemy:D?

    OdpowiedzUsuń
  6. Super zakręcona, pozytywna Osóbka :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Heh, na taką pieszczotę jak kop w zadek to najpierw trzeba zasłużyć. Ja dałbym Ci takiego plaskacza, że zasuwałabyś z prędkością światła na wysokości lamperii a piątkę na zadku nosiłabyś przez tydzień a i przyjemność by była bo od kopa można tylko wstrząsu beretu dostać i człek jest jeszcze bardziej poryty ;-)))))))))))))))
    Dzięki Ci dobra kobieto za Twe dobre słowo ;-))))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Po plaskaczu w zadek nie idzie się na basen bo naturalna kolejność rzeczy jest inna ;-))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Szkoda Twoich czterech liter na wszelkie kopy. A co do nauki...Miałam kolegę, który mobilizował się nagrodą a mianowicie - za nauczenie się jednej kartki pił jeden kieliszek wódki, choć moim zdaniem nie była to dobra metoda, bo taką naukę trzeba rozkładać sobie na raty a drugiego dnia głowa boli ale nie od nauki a od wypitych %. Choć może w tym szaleństwie jest jakaś metoda, bo kolega wszystkie egzaminy zdawał...

    OdpowiedzUsuń
  10. No kochana, ani modlitwy ani płacz tutaj nie pomogą - do nauki i to już!
    A potem daj znać, jak poszło :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.