niedziela, 14 grudnia 2014

Mama i jej pomysły

Obraziłam się na pociągi i od dłuższego czasu nie było mnie w domu rodzinnym. Gromadzę cierpliwość do świąt, by wytrzymać podróż opóźnionymi w rozwoju i tempie wagonami PKP. Tymczasem mój wujek dostał propozycję wykładu na warszawskiej uczelni. Tymczasem moja mama uknuła plan, że skoro nie bierze walizki, ona da mu swoją, ze słoikami dla mnie. Piotrek jako dobry obywatel zgodził się.
W ten oto magiczny sposób, wczoraj z rana odbierałam swoją poetycką paczkę. Z daleka widzę znajomą wysoką sylwetkę i zastanawiam się, co on u licha taki przygięty. "Pewnie został poturbowany w luksusach kolei" - myślę naiwnie. Do czasu gdy odbieram z jego rąk torbę podróżną ważącą tyle co mały słoń. Co mały, nad wyraz spasiony słoń. Szybko żegnam się z Piotrkiem, bo oboje spieszymy się do szkół.
- Zdążysz? - pyta mnie.
- Ja tak, a ty nie spóźnisz się na wykłady?
-Nieee, ja je prowadzę! - odpowiada radośnie.
Przez całą króciutką trasę spociłam się jak babcia na bieżni. Wtaczam się na 2 piętro jakby to był Mount Everest i w końcu padam zemdlona na podłogę. Otwieram torbę, a tam około 20 słoików z rozmaitymi zapasami. To nic, że za 2 tygodnie będę w domu. To nic, że te słoiki starczą na wykarmienie całej armii banitów. Misja "Nakarmić biedną córulkę" zakończyła się sukcesem.

8 komentarzy:

  1. W sumie... fajnie, że Twoja mama się tak troszczy, tylko... zakładam że w Wigilię będziesz w domu, a to już tylko 10 dni, więc...
    Może jeśli sama nie dasz rady tego wszystkiego zjeść, to okażesz swoje dobre serce tej armii banitów? ;)
    Buziaki :* :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach.. co my byśmy zrobiły bez tych naszych mam...
    Ja mam podobnie z babcią, oddałaby wszystko dla dzieci i wnuków, nawet swoją ostatnią porcję, złoty człowiek. Jak tu ich nie kochać...

    Pssst! Włożyłam całe me serce w ten uśmiech! :D


    Małpa:P
    Pzdr :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A tam, nie marudź! Słoiki od mamuni to zawsze cudowne rzecz :) A po świętach najwyżej przywieziesz kolejną dostawę, a co! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamusine słoiki rzecz bezcenna ale jakby babcia wysłała to TIR by zajechał pod chacjendę ;-)))))))))))))))))))
    3msię

    OdpowiedzUsuń
  5. Hm, "za bardzo stonowany", a to zagwozdka ;-))))))))))))
    Jednym słowem w słoikowym imperium Twoja mama rullezzzzz ;-)))))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. :)))
    przynajmniej masz zapewnioną wyżerę na ho ho, długi czas :) a jak sama nie dasz radę, to zawsze możesz zaprosić jakiś biesiadników aby ulżyli w zapasach :)
    ps. masz rację, chęci to jakaś część sukcesu, choć same one niestety nie wystarczą. bo jak to mawiają "dobrymi chęciami piekło wybrukowane".

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie martw się. Mam to samo :D Ale bądź co bądź to lepiej jednak być nadżywionym niż niedożywionym xD
    Pozdrawiam
    Prince Of Pain
    www.angelofmysteris.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Od przybytku głowa nie boli co najwyżej żołądek...Jak sama nie przyjesz tych zapasów to pobawisz się w akcję "podziel się posiłkiem" i zaprosisz studencką armię banitów wśród której może znajdzie się paru przystojniaków, którym nie dojechało ich słoikowe zaopatrzenie i głodują a jak ich nakarmisz to będą Ci wdzięczni ;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.