niedziela, 23 listopada 2014

Tiruriru!

Zapewne znacie to uczucie, gdy urzędujecie w swoim pokoju i nagle zdajecie sobie sprawę, że nie jesteście w nim sami, że ktoś was obserwuje, czai się pośród cieni... (wiem, że mój pokój jest za mały żeby wyróżnić cienie, ale zignorujmy ten fakt)
W piątek jak zwykle męczę skakankę i w pewnym momencie poczułam się nieswojo. Rozglądam się po włościach i widzę powód mojego niepokoju. Czarna kropka z chudymi nogami zwana pająkiem przetaczała mi się przez sufit w dziwny sposób. Tak jakoś nieregularnie stawiała te swoje kończyny, jakby miała chory błędnik, delirium tremens albo jeszcze co innego. Szkoda mi się zrobiło stworzenia, któremu z zimna dworu trzęsła się czarna dupka (wiecie że mam słabość do dupek, jak i cycków), więc powiedziałam: Dobra, możesz ze mną zamieszkać, tylko z daleka od mojej poduszki! I tym sposobem pani pająkowa którą nazwałam Jurysdykcją pościeliła sobie lewy kącik szafy. Moje łóżko jest po prawej, znaczy zrozumiała.
Nie płaci czynszu, ale broni mnie przed innymi insektami, które szukają domu na zimę. W ogóle dziwię się, że nie płaczę ze strachu przed pająkiem. Czy to znak, że dorastam?

Ps. W ogóle śpię rano, a tu coś mi daje po mordzie. Rozwieram ślepia, a tu słońce! Tak dawno go nie widziałam, że już przestałam wierzyć.

poniedziałek, 17 listopada 2014

Pokonywanie problemów - wersja dla nihilistów.

- Ale mnie suszy!
- To dlatego, że zjadłaś kebsa!
Serio? A nie dlatego, że wlałam w siebie tyle alkoholu, że aż mi żyły zbladły? 

Tytułem wstępu, krótka wymiana zdań w oczekiwaniu na nocny, po imprezie, która jest najlepszym sposobem na odstresowanie. A jakie znam inne? Nie wiem, czy ktoś, kto nie jest anormalnym dekadentem, jak ja, będzie gotów je wykorzystać, ale cóż.. wierzę, że tak.

1. Skakanka. Kicaj na niej tak długo, aż twoje nogi zrobią się krzywe jak nos boksera, a mózg wytapetuje sobą pokój.
2. Wąchaj pieprz. On prowokuje kichanie. A kichanie to przecież orgazmicznie przyjemna czynność.
3. Udawaj, że nie istniejesz. Nie odbieraj telefonów, nie kontaktuj się z ludźmi. Taki odpoczynek od ludzkiego bełkotu pozwala nabrać sił. Czasami po prostu trzeba pobyć we własnym świecie.
4. Bądź brutalna (wersja dla pań) np. ogól pachy depilatorem a potem weź lodowaty prysznic. Ten ból na pewno cię oczyści i uczyni silnym.
5. Wymyślaj poetyckie piosenki o swojej beznadziejnej sytuacji życiowej. Jak wyśpiewasz to na głos, przekonasz się jak zabawna jest twoja nędza.
5. Popłacz się i idź spać. Każdy głupi wie, że problemy prędzej czy później rozwiążą się same.



poniedziałek, 10 listopada 2014

Człowiek nieprzytomny to człowiek pijany dwa razy!

Kurde, nastrój mi opadł jak duże cycuszki po zdjęciu rusztowania zwanego biustonoszem. Posprzątałam już w mojej klatce, nałożyłam maseczkę na ryj - wzorem każdej normalnej kobiety, wypiłam kakao, pobiegałam (w pracy), obejrzałam ulubiony serial i nic! Jaki stąd wniosek? Trzeba poratować się speed dżagą i ruszyć na imprezkę. O ile nie zaleję się potokiem łez do tego czasu, bo coś mi się gromadzi w kącikach oczu, chyba że to jakieś farfocle z tuszu do rzęs.

Kilka dni temu za sprawą mojej współpracownicy miałam stan przedzawałowy. Stoję sobie spokojnie( wręcz trupio spokojnie, było po 5 rano) i mechanicznie produkuję kanapki, aż tu nagle słyszę krzyki:
"A! A! AAAAAA!"
Niczym superbohater rzucam nożem o blat, robię efektowny obrót ( o mało się nie wypierniczając na podłogę, ale tego nikt nie widział) i biegnę gotowa zmierzyć się z każdym złem tego świata. Padam na drzwi wahadłowe, ze skołtunionym włosem rozwianym przez klimę, patrzę na Patrycję, pytam:
"Co się stało?!" - troska zapiera mi dech w pięknej piersi.
"Nic, śpiewam sobie" - odpowiada, spokojnie układając bułki.

sobota, 1 listopada 2014

Słoikowe przygody

Stoi na stacji lokomotywa, ciężka leniwa na czasie jej zbywa...
Z godzinnym opóźnieniem ruszyłam w fascynującą podróż do domeczku. Z początku cieszyłam się, że mam prestiżowe miejsce przy oknie, ale piekielna ciemność za oknem szybko zgasiła moją naiwną radość.
Ale już na stacji wszystko wróciło na swoje miejsce, poza poprzestawianymi w podróży kośćmi. Moja rodzina także przywitała mnie należycie - siostra nawet nie wyszła z samochodu.
Mama: Walizeczka pusta, mam nadzieję. Słoiki już czekają.
Zaiste, pusta jak wydmuszka, już nawet ciuchów nie biorę, bo w drodze powrotnej każdy gram się liczy.
Dziadek po roku w końcu zauważył, że mam tatuaż na szyi. "Nie mogłaś se na tyłku zrobić? Tylko tak na widoku? W telewizji wczoraj pokazywali tych popaprańców." Naturalnie nie miał na myśli mnie. Chyba. :)


Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.