środa, 8 października 2014

Z cyklu - wesołe pogawędki z obcymi.

Owego wrześniowego popołudnia, kiedy było jeszcze ciepło, ale blask słońca był już lekko zdechły, rezolutna Aleksandra, czyli ja ( nie wiem czy rezolutna, ale to słowo mi się spodobało, a jednak jestem zbyt skromna, żeby bezczelnie napisać fascynująca) wracała sobie z pracy do domu. Myślała o wszystkich ulubionych klientach piekarni, w której pracuje, o wszystkich tych cudownych istotkach, które leniwe matki bądź okrutne żony wykopały z domu bez śniadań. Kochała ich całym sercem, tak samo jak (no może trochę mniej) wszystkie kobiety, dzieci, zwierzęta, słodycze, kamienie i słupy telefoniczne. Aleksandra była bowiem nafaszerowana lekami jak buty wieśniaka słomą, więc od pozytywnego myślenia brała ją niekiedy nawet gorączka. Nagle i niespodziewanie zaczepiła ją grupka robotników znudzonych intensywną pracą.
- Przepraszam bardzo, czy może podobam ci się? - zapytał jeden z nich.
Blondwłosa ja, o uśmiechu rekina ludojada, zlustrowała chłopca od góry do dołu i z powrotem oraz pomyślała "A co mi tam, w nim też mogę się zakochać".
- Czemu nie. - rzekła zgodnie z prawdą (chociaż nie wiadomo, bo konające słońce jednak dawało trochę w pysk)
- Dziękuję bardzo! Dziękuję. - ucieszył się człowieczek.
- Proszę bardzo! - uśmiechnęła się i poleciała na przystanek, by walczyć o miejsce w zatłoczonym, nadjeżdżającym dyliżansie miejskim.

6 komentarzy:

  1. Gdyby wszyscy ludzie byli tacy ;) jak Ty, oczywiście :) świat byłby fantastycznym miejscem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Za dużo ich było żeby jedno wybrać, po prostu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, często można usłyszeć ten zwrot o budowaniu świadomości ale w krajach muzułmańskich jest to powszechnie akceptowane bo wynika to z uwarunkowań kulturowych i tam nikt nie widzi w takim procederze nic złego ale w Europie a szczególnie zachodniej ma to jak najbardziej sens bo coraz mocniej dochodzą do głosu różne grupy nacisku w rządach domagające się i to z sukcesami akceptowania ustawodawczego związków homoseksualnych a być może z czasem związków z dziećmi.
    Co do rzeczonego kolesia to wygląda na to, że widział w Tobie eksperta od ładności więc bidak chciał się dowartościować a może chciał tylko zagaić. Tak czy tak dobrym słowem można zrobić dobry uczynek ;-)))))))))))
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  4. No proszę, jak niewiele trzeba, żeby poprawić komuś nastrój na cały dzień :) A "rezolutna" to fajowe słówko.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyślę Ci swoje zdjęcie i też mnie dowartościujesz? :P

    OdpowiedzUsuń

Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.