wtorek, 21 października 2014

Dam milion dolarów za parę sucharów!

Nie, nie, od razu mówię, że to nie szczyt studenckiej biedy. Jeszcze nie (Spokojnie mamusiu, jeszcze mam te zapasy, którymi załadowałaś mi torbę, aż o mało pociąg się nie wykoleił od jej ciężaru). Ciamkam  suchary, jak gangster cygaro najwyższej jakości, bo są taaaakie pyszne! Gdzie one się chowały przez całe moje życie?

Ogólnie pisząc, mam nadzieję, że Wam "pierdzielnik" mija lepiej niż mojej umęczonej osobie. Zęby wyżynają mi się leniwie, ale boleśnie i cały miniony tydzień wyglądałam jak mysz heroinista, która w dodatku nażarła się przeterminowanego sera. O samopoczuciu nie wspomnę, bo niewiele pamiętam. I w ogóle to chamstwo wybitne, że wróżka zębata nie daje pamiątki za przetrwanie rosnących ósemek. To by była inwestycja z jej strony wszak prędzej czy później od każdego uzbiera  całą szczękę.
Czy ta gorączka na pewno mi już minęła?

niedziela, 12 października 2014

Drugi dzień szkoły, cudowna niedzielka (właściwie mało co o tym wiem, bo od rana jestem
zabetonowana), siedzę ósmą godzinę i w wyniku ogromnego zainteresowania wykładem zastanawiam się, która strona dupy boli mnie bardziej. Krzesełka dla studentów zaocznych powinny mieć miękkie siedzenia! Albo w ogóle zamiast krzeseł powinny być hamaki, żeby się dobrze drzemało... A tak, to teraz nawet szyją nie zakręcę w lewo, bo jakieś zwarcie mam.
Nic to, przeżyłam, a ból poszczególnych partii ciała przypomniał mi sprytną córeczkę mojej szefowej. Cytuję:
- Mama? A mogę się uderzyć?
-Ale dlaczego? - zdziwienie zmieszało się z niepokojem.
-Bo zawsze jak się uderzam tata daje mi cukierki.
Sądzę, że mała zrobi karierę.

A sąsiadka z ławki powiedziała mi jeszcze jedną historyjkę. Na pewnych zajęciach w szkole dzieci zostały zapytane o to, kim jest osoba niepełnosprawna. I jeden myśliciel rzekł:
- Osoba niepełnosprawna to ta, która ma niepełno spraw na głowie i dużo czasu na zabawę.
Gdyby dzieci rządziły światem byłby on rajem. No chyba, że do władzy dobrałaby się moja siostra. Gdy coś jej nie pasowało, wpadała do naszego pokoju ze słowami :Twoja matka mnie wkurza! A gdy nie zgadzała się z nauczycielką, skarżyła się nam słowami "Co mam robić, ta nauczycielka znowu do mnie fika!" Taki gangster.

środa, 8 października 2014

Z cyklu - wesołe pogawędki z obcymi.

Owego wrześniowego popołudnia, kiedy było jeszcze ciepło, ale blask słońca był już lekko zdechły, rezolutna Aleksandra, czyli ja ( nie wiem czy rezolutna, ale to słowo mi się spodobało, a jednak jestem zbyt skromna, żeby bezczelnie napisać fascynująca) wracała sobie z pracy do domu. Myślała o wszystkich ulubionych klientach piekarni, w której pracuje, o wszystkich tych cudownych istotkach, które leniwe matki bądź okrutne żony wykopały z domu bez śniadań. Kochała ich całym sercem, tak samo jak (no może trochę mniej) wszystkie kobiety, dzieci, zwierzęta, słodycze, kamienie i słupy telefoniczne. Aleksandra była bowiem nafaszerowana lekami jak buty wieśniaka słomą, więc od pozytywnego myślenia brała ją niekiedy nawet gorączka. Nagle i niespodziewanie zaczepiła ją grupka robotników znudzonych intensywną pracą.
- Przepraszam bardzo, czy może podobam ci się? - zapytał jeden z nich.
Blondwłosa ja, o uśmiechu rekina ludojada, zlustrowała chłopca od góry do dołu i z powrotem oraz pomyślała "A co mi tam, w nim też mogę się zakochać".
- Czemu nie. - rzekła zgodnie z prawdą (chociaż nie wiadomo, bo konające słońce jednak dawało trochę w pysk)
- Dziękuję bardzo! Dziękuję. - ucieszył się człowieczek.
- Proszę bardzo! - uśmiechnęła się i poleciała na przystanek, by walczyć o miejsce w zatłoczonym, nadjeżdżającym dyliżansie miejskim.

sobota, 4 października 2014

Weekendowe szaleństwo!

Nie, tym razem nie żadna impreza. Ostatni weekend bez szkoły i pracy właśnie trwa, więc posłałam lenia na urlop i wzięłam się za zmiany. Biedroneczki z poprzedniego bloga zaczęły budzić we mnie myśli psychotyczne, więc trzeba było je wymordować.
Przede mną jeszcze magiczne porządki w  przestronnym pokoju wielkości luksusowego wychodka. I oczywiście litry kawy, od której trzęsę się jak podskakujące cycki w rozmiarze D. Ale co zrobić, gdy ona taka pyszna?
Miłego weekendu Bracia i Siostry, łączmy się w jesiennych porządkach!

Szukaj

Popularne

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Panna autorka

Moje zdjęcie

Wcześnie wstaję i za dużo skaczę na skakance, co skutkuje niestandardowym myśleniem, które przeraża nieuodpornionych.